„Muszę się za siebie wziąć!” Jak zmotywować się do dbania o wygląd?

-„Hi! Hi!”? Serio? „Hi! Hi!”? Czy ona w każdym możliwym komentarzu i wiadomości naprawdę musi wciskać to „Hi! Hi!”? Przecież tak piszą tylko podlotki, małolaty lub mój zniewieściały fryzjer, gdy pyta, czy przypadkiem nie zapomniałam o wizycie! Panna Hihotka, tak powinna się nazywać! – Z mieszanką niedowierzania i kpiny wykrzyknęła Anka, komentując tym samym  jedną z licznych wad aktualnej dziewczyny swojego byłego. Wszystkie dziewczyny pochylone nad telefonem zgodnie przytaknęły i jak jeden mąż osuszyły swoje kieliszki z resztek wina. Jedno było pewne – babski wieczór osiągał właśnie apogeum.

Uśmiechnęłam się tylko, bo po pierwsze w duchu zgadzałam się z tym, co powiedziała Anka, a po drugie uzmysłowiłam sobie, jak bardzo kocham swoje przyjaciółki. Czym byłaby dorosłość bez babskich spotkań? Jak trudne byłyby rozstania bez możliwości wypłakania się w rękawy psiapsiółek? Prawdziwe przyjaciółki – takie, do których możesz zadzwonić w środku nocy i powiedzieć „Przyjedź, zrobiłam coś strasznego. Potrzebuję Cię!”. A one odpowiedzą „Zaraz będę. Zabrać ze sobą łopatę, pistolet, czy wino?”. Tak… Przyjaciółki to prawdziwy skarb.

Z tych właśnie rozmyślań (przeplatanych zastanawianiem się, czy aby na pewno kupiłam dzieciom odpowiednią ilość bibuły na warsztaty tworzenia strojów hawajskich) wyrwało mnie słowo, na które zawsze reaguję niczym ukłuta szpilką w pośladek: KOSMETYKI!

– Ona jest zawsze taka gładka i powabna. Widziałyście jej nogi? Są jak u sarny… To znaczy się takie długie i smukłe, a nie takie owłosione! – Temat z aktualnej dziewczyny byłego zdążył zgrabnie przejść na jedną z polskich celebrytek. – Ciekawe jakich używa kosmetyków? Chociaż w jej przypadku to podobno geny!

– Oj tam geny! Chyba igła i skalpel! – dodała (niezbyt już wyraźnie) Kubusia. – Swoją drogą, ja też obiecuję sobie co chwila, że się za siebie wezmę. Że nogi będę golić regularnie, a nie tylko wtedy, gdy muszę założyć sukienkę. Że będę chodzić częściej do fryzjera. I że odszukam swój karnet na siłownię, za który co miesiąc pobierają mi przecież z konta.

– O tak! Tak! A ja, że będę chodzić na pedicure! Bo niebawem podeszwy zmienią się w skorupkę i będą twardsze niż  pumpeks! – przytaknęła Anka, ostentacyjnie prezentując stopę wydobytą z grubej, wełnianej skarpety w renifery. – Michalina, bo Ty to wcale nie powinnaś pisać na blogu o tym, jak dbać o siebie, ale jak się do tego zabrać i zmotywować. Bo ja sobie zawsze obiecuję i  wiem, że byłoby fajnie. A koniec końców wychodzi się jak zawsze. Istna porażka. Mogiła. I śmiechu warte.

– „Hi Hi!” – odrzekła znacząco Kubusia i faktycznie wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem.

Następnego dnia, starając się opanować lekki ból głowy, rozmyślałam o motywacji. Z czego wynikają zaniedbania i fakt, że nie pielęgnujemy swoich ciał tak, jakbyśmy tego chciały? Przecież każda z nas marzy by wyglądać świetnie, a koniec końców przykładamy się do tego jak humanista do pracy domowej z fizyki.

Brakuje nam czasu? Czy determinacji? I czy faktycznie pięknie mogą wyglądać tylko celebrytki?

Urwałam kawałek bibuły i zanotowałam kilka pomysłów, które naprędce wpadły mi do głowy.

Krok 1. Wyznaczyć priorytety

Od razu nie zamienisz się w Natalię Siwiec czy Gwyneth Paltrow. Ale możesz być ładniejszą wersją siebie (oczywiście, jeśli masz na to ochotę). Na początek wyznacz 3 urodowe problemy, które są dla Ciebie najbardziej dokuczliwie. Skup na nich całą swoją uwagę i właśnie od doskonalenia tych trzech punktów rozpocznij. Oczekujesz konkretnego przykładu, by zrozumieć mój zamysł? Kładę zatem na talerzu siebie i swoje kompleksy i w oczekiwaniu na pożarcie po cichu liczę, że będziesz dla mnie łaskawa.

Chciałabym, by moje dłonie wyglądały młodziej. Teraz są suche i szorstkie.

Chcę poprawić jędrność skóry na ciele. W końcu zbliża się lato!

Moja twarz jest słabo nawilżona, chcę ją wygładzić.

Krok 2. Porządek i rekonesans

Przejrzyj  zawartość szafki z kosmetykami. Bez żalu pożegnaj się z preparatami, których data ważności już minęła, których zapach Ci nie pasuje lub które Ci nie służą. Pielęgnacja ma wiązać się nie tylko z efektami, ale i z przyjemnością. Spośród kosmetyków, które pozostały wybierz te, które pomogą Ci uzyskać efekty, o których marzysz.

Krok 3. Kompanka

Zaproponuj przyjaciółce, by nawzajem motywować się do pozytywnych zmian. Z tego miejsca pozdrawiam serdecznie moją FIT FRIEND – Justynę. Choć mieszka tysiące kilometrów ode mnie, internetowo założyłyśmy sobie wspólny cel – utratę nadprogramowych kilogramów. Raz w tygodniu piszemy do siebie, jak kształtują się efekty, wspieramy się i motywujemy. Co więcej – wybrałyśmy model sukienki, w który wciśniemy się przy najbliższym spotkaniu!

Krok 4. Zaplanuj to, Maleńka!

Wiesz już, co chcesz zrobić, wiesz już czym i z kim. Teraz zapewne zadasz mi kluczowe pytanie – kiedy? Doskonale rozumiem Twoje obawy, sama jestem pracującą mamą dwójki dzieci. Bywa, że pomiędzy praniem, gotowaniem, wyprawami po bibułę, szkoleniami i pisaniem, gubię samą siebie i zapominam o swoich potrzebach. Dlatego namawiam Cię gorąco do stworzenia PLANU PIELĘGNACJI,  który z dumą przypniesz na lodówkę, tuż obok planu zajęć swoich pociech.

Jak stworzyć PLAN PIELĘGNACJI?

Jedną godzinę w tygodniu przeznacz na gruntowny serwis ciała i twarzy. Wybierz dzień i czas, w którym innych zajęć masz najmniej. Taki, gdy istnieje najmniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś lub coś Ci przeszkodzi. Uwzględnij ten czas w swojej rozpisce. Jak to ma wyglądać w praktyce? Połącz pielęgnację z relaksem – weź ciepły prysznic lub odprężającą kąpiel, zapal kilka świec, włącz relaksacyjną muzykę i dopiero wtedy przystąp do dzieła – wydepiluj się (choć gorąco namawiam Cię na fotoepilację!), wykonaj peeling ciała i twarzy, nasmaruj skórę odpowiednim preparatem skoncentrowanym na problem i wykonaj krótki automasaż.

Pielęgnacja to również codzienne, drobne nawyki. Aby wprowadzić je w życie, wpisz do swojego PLANU małe, drobne postanowienia, np.:

Krem do rąk postawię w widocznym miejscu na nocnej szafce. Nie zapomnę nakremować dłoni, i rano będą jedwabiście miękkie.

Zamiast na kawę i lody z Kubusią, umówię się z nią na spacer lub rower.

Na biurku w pracy postawię dzbanek wody i szklankę i za każdym razem, gdy będę chciała wypić kawę, najpierw wypiję szklankę wody.

Itd…

Ale – nawet najpilniejsza domowa pielęgnacja nie zastąpi tej profesjonalnej. Dlatego raz na jakiś czas wybierz się do gabinetu i oddaj się w ręce eksperta. Wpisz darmową konsultację połączoną z darmowym demakijażem SPA w swój PLAN PIELĘGNACJI. Przecież skóra jest jednym z największym organów naszego ciała. Zapisujesz dzieci na wizyty stomatologiczne. Raz w roku Twój samochód odwiedza salon celem przeglądu. Teraz czas na Ciebie, Maleńka! (Mapkę gabinetów największej sieci kosmetycznej  w Polsce znajdziesz tu KLIK!)

Krok 5. Wyobraź to sobie!

Nic tak nie działa na naszą motywację, jak zwizualizowanie sobie celu i przypominanie sobie o nim w kryzysowych momentach. Na tapecie telefonu ustaw sobie zdjęcie z wymarzoną fryzurą, na lodówce naklej brzuch Joanny Krupy, a w sklepie internetowym wybierz sukienkę, która wyeksponuje Twoje wdzięki, gdy uda Ci się zrealizować założony cel. Znam też inny sposób – siostra mojej koleżanki do drzwi szafki, w której chowała słodycze, przykleiła zdjęcie nowej partnerki swojego byłego męża. Za każdym razem, gdy miała ochotę na kostkę czekolady, na widok zdjęcia mówiła: Nie dam ci tej satysfakcji (i tu padało niecenzuralne słowo)!

Cóż… Wybór środków pozostawiam Tobie – to Ty wiesz najlepiej, o czym marzysz i jakie zdjęcia będą motywować Cię najmocniej 😉

I ostatnia wskazówka – nie musisz dbać o siebie dla kogoś. Podobać powinnaś się w pierwszej kolejności samej sobie. I niech to będzie Twoim celem nadrzędnym.

Koniec. I kropka. Hi! Hi! :*

3 Komentarz
  • Grazia

    Odpowiedz

    Zauważyłam, że czuje się dużo lepiej, kiedy wiem, że dbam o swoje ciało. Ono natomiast troszczy się o mnie i mój umysł. NIe jestem zestresowana i w ogole jakoś tak chudziej wyglądam 😀

    • Michalina&Weronika

      Super spostrzeżenie! Pozdrawiamy ciepło 🙂

  • ANIA

    Odpowiedz

    Fajnie napisane!

Zostaw komentarz

FreshMail.pl